The Red Kitten

Blog o ED, książkach i nie tylko
gry wiek 1+ wiek 4+

Zingo – recenzja gry

Zingo – gra przeznaczona wg opisu na opakowaniu dla dzieci w wieku od 4 lat do 7 lat, ale – czym jestem mocno zaskoczona – nawet mój 20 miesięczny synek sobie całkiem nieźle z nią radzi. Oczywiście na swój sposób.

Zaczynaliśmy od zabaw maszynką do losowania tafli. Gdy tafle nie pasują do żadnej z kart zingo wkłada się je z powrotem do maszyny przez odpowiednie otwory.  Idealne wręcz zajęcie do ćwiczenia małych palców.

Później (miesiąc, dwa) Artek zauważył, że poza maszynką w pudle są też karty z rysunkami… aż tu pewnego dnia pokazał mi obrazek kota na kartach  (Artek uwielbia koty i wszystkie książki w których pojawiają się te stworzenia). Byłam zaskoczona gdy mu podałam taflę, a on położył ja na właściwe miejsce. Postanowiłam iść za ciosem i po kolei, jeszcze bez losowania maszynką podawać mu kolejne elementy z planszy, którą miał wyciągniętą przed sobą. O dziwo Artek wszystkie bezbłędnie dopasował. Oczywiście musiał się zastanawiać nad nimi dłuższa chwilę, ale ostatecznie wszystko trafiło tam gdzie powinno.

Teraz “gramy” tak, że mama ma własną kartę a Artek własną (z reguły gramy bez Oli, bo przy niej czas na zastanawianie się Artkowe drastycznie się skraca). Losujemy tafelki maszyną i mama pozwala Artkowi się im dłużej poprzyglądać i stwierdzić, czy faktycznie są mu potrzebne. Czasem nie obejdzie się też bez małej podpowiedzi, a czasem Artek zamiast układać swoją planszę pomaga układać planszę mamie. 🙂

Grę Ola dostała pod choinkę gdy miała 3 lata. Kupiłam ją wtedy na portalu BabySecret i była to pierwsza gra, która ją tak pochłonęła. Przez pierwszy miesiąc graliśmy w nią non stop, nieprzerwanie, praktycznie od świtu do nocy. Dzięki dużej losowości Ola była w stanie z nami wygrywać bez żadnej pomocy. Dawaliśmy jej jedynie więcej czasu na zastanowienie się. Aczkolwiek przy naszych wygranych nie obywało się na początku bez dramatów i obraz. Chęć wygranej i bycia tym najlepszym u dziecka jest duża. Jednak z czasem, mam wrażenie, że również  dzięki tej losowości Ola nauczyła się, że nie zawsze się wygrywa.

grajmy logo

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *