The Red Kitten

Blog o ED, książkach i nie tylko
teatr wiek 4+

Cudowna lampa Alladyna BTL

W sobotę po raz kolejny udało nam się trafić do Teatru Lalek. Zresztą miałyśmy koniec tygodnia obfitujący w różne ciekawe wydarzenia, zaczynając od Targów Książki, przedstawienie w BTL’u oraz wizytę na dniach otwartych w spalarni śmieci (Olę na tyle interesuje ten temat, że niedawno nawet powiedziała, że chciałaby zobaczyć jak wygląda prawdziwe wysypisko śmieci, a jedną z ulubionych jej książek jest ta o segregacji śmieci… być może ją nawet niedługo tu pokażę). W każdym bądź razie koleżanka moja miała wczoraj urodziny, a w dzień urodzin każdy solenizant ma prawo wejść na przedstawienie za darmo. Także wybór padł na “Cudowną lampę Alladyna”. Przepiękna magiczna i bardzo muzyczna baśń.

“Już sam pomysł stałego wykorzystywania sceny obrotowej, najmłodszym widom zapiera dech w piersiach. Kiedy świat kreowany przez lalkarzy w rzeczywistym planie i z pomocą marionetek wiruje, a na scenie pojawiają się aktorzy z prawdziwymi instrumentami wygrywając coś na kształt klezmerskiego czardasza, pojawia się wrażenie uczestniczenia w tym magicznym świecie. ”

“Co ciekawe – cudowne podróże latającym dywanem, wznoszenie przez zaklętego w lampie ducha zamku czy zapadające w pamięć odwiedziny w czarodziejskim ogrodzie (świetna choreograficznie scena zbiorowa) pokazane są bez użycia jakichkolwiek multimediów. Tylko pomysłowe rekwizyty, gra aktorów i przychodzące jakby naturalnie wykorzystanie pokładów wyobraźni czających się w podświadomości widzów – bez względu na wiek.

Ci młodsi – z zachwytem oglądają walkę dobra ze złem, mają prawo bać się duchów egzemplifikowanych jedynie za pomocą stosownych zapowiedzi i… starej sztuczki z latarką. Starsi uśmieją się widząc kolejkę petentów do sułtana, łajanie dworskich eunuchów, czy wreszcie sprzedawczynię kiszonej kapusty na perskim bazarze. Pobliska obecność Siennego Rynku znajduje w tej adaptacji odbicie i w muzyce i w treści. Wszyscy widzowie będą musieli zastanowić się, co warte jest raz dane słowo. Przyobiecana Aladynowi ręka księżniczki Badrulbudury nie od razu staje się rzeczywistością. Okazuje się, że bez pomocy magii rzadko kiedy ubogi mieszkaniec może wygrać z potężnym władcą, któremu chciwość nakazała zapomnieć o wcześniej złożonej obietnicy.

Oczywiście dzieci nie muszą się nad takimi dylematami zastanawiać. Mogą bać się uroczo demonicznego, acz cokolwiek miękkiego w ruchach czarnoksiężnika Roeoendera (w tej roli grający na granicy tzw. przegięcia Artur Dwulit), kibicować poetycko zakochanemu Mateuszowi Smacznemu w roli Aladyna, czy podziwiać urodę i marionetki i prawdziwej Agnieszki Sobolewskiej jako wspomnianej księżniczki. Zresztą wydaje się, że twórca twarzy marionetek, przynajmniej w niektórych przypadkach, dobrze wiedział jak będą wyglądały animujący lalkami aktorzy. Ci ostatni sami bawią się na scenie wyśmienicie.

Kiedy przykładowo nie da się poruszać lalką, bo jedna ręka potrzebna jest do trzymania lampy, drugi aktor odwraca swoją kukiełkę do góry nogami i tak mówi do zwisającej głową w dół w tym momencie lalki. I to też jest magia teatru, podobnie jak finałowa scena, w której jedynym efektem specjalnym jest ukazanie w pełni scenografii, która wychodzi poza ramy sceny.

Piękny, klasyczny spektakl, z dyskretnymi nawiązaniami do współczesności. Warto zabrać nawet najmłodsze dzieci i warto po prostu kochać taki teatr.”

 

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *